Wolny rynek

Wolny rynek Sprzedaż i handel. To dwa słowa, które sprawiają, ze człowiek ma ciarki na plecach. Oczywiście wszystko w porządku jeśli chodzi o sprzedaż w sklepie w lokalu czy na stronach internetowych gdzie zaglądają tylko ludzie, których interesuje twój produkt, bądź są ciekawi jakości i ceny jakie proponujesz. Inaczej kiedy chodzi o własne poszukiwanie klienta. To wtedy nogi stają się jak z waty i głos zaczyna drżeć, kiedy próbujesz wydobyć z siebie jakieś słowo. A przecież dziś można sprzedać wszystko. Na szczęście wielu ludzi właśnie w ten sposób się utrzymuje. Są na tyle otwarci i rozgarnięci, że potrafią o siebie zadbać i nawiązać więź z innymi ludźmi. Nie chodzi o wciskanie ludziom czegoś czego nie potrzebują, ale o zdobycie klienta, który i tak kupiłby podobny produkt tylko u kogoś innego. Często patrzymy na handlowca do którego nie my podchodzimy, tylko on robi pierwszy krok, jak na osobę, która chce z nas zedrzeć nasze ciężko zarobione pieniądze. Tylko kiedy idziemy do piekarni kupić chleb, to nie mamy pretensji do piekarza, że na nas zarabia, że za pieniądze, które u niego zostawiamy zapłaci on swoje rachunki, czy pojedzie z rodziną na wakacje. Lepiej się czujemy kiedy idziemy do marketu i zostawiamy nasze pieniądze bliżej nieokreślonym osobom. Tylko kiedy właściciel marketu pochodzi z zagranicy to nie płaci podatku w Polsce, a pieniądze które u niego zostawiamy wypływają do innego kraju. Kupując w polskich sklepach polskie produkty, możemy liczyć na to, że część z nich zasili budżet i zostanie przeznaczona np. na budowę autostrad.